W lutym 2026 roku mija dokładnie 160 lat od urodzin Wacława Zygmunta Anczyca – człowieka, którego losy nierozerwalnie splatają się z historią krakowskiego drukarstwa i naszej szkoły. To właśnie on, zmuszony okolicznościami, a zarazem z głębokiego przekonania, obrał drogę drukarza i uczynił z niej sztukę, rzemiosło oraz misję społeczną.
Drukarnia jako dziedzictwo i konieczność
Wacław Anczyc przyszedł na świat 4 lutego 1866 roku w Warszawie jako syn znanego poety i dramatopisarza Władysława Ludwika Anczyca oraz Tekli z Bryniarskich. Już jako roczne dziecko przybył wraz z rodziną do Krakowa. W 1875 roku ojciec zakupił niewielką drukarnię przy ulicy Starowiślnej, która dała początek znanemu później zakładowi W. L. Anczyc i Spółka. Po przeprowadzkach na Kanoniczą drukarnia stopniowo się rozwijała.
Tragiczne wydarzenia przyspieszyły dorosłość młodego Wacława. W wieku jedenastu lat stracił matkę, pięć lat później babkę Zofię Bryniarską, a w 1883 roku – zaledwie osiemnastoletni – także ojca. Władysław Ludwik, świadom zbliżającej się śmierci, w testamencie przekazał synowi drukarnię i wyraźne polecenie nauki zawodu. Wacław musiał zaopiekować się młodszym bratem Stanisławem, schorowanym dziadkiem i babką. Wybór był prosty – albo ratować zadłużony zakład, albo szukać innego zajęcia. Wybrał pierwsze.
Po krótkim epizodzie na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego wyjechał do Lipska, by zgłębiać tajniki nowoczesnego drukarstwa. Po powrocie w 1885 roku przejął kierownictwo rodzinnej firmy i rozpoczął jej systematyczną modernizację.
Rozwój zakładu i troska o pracownika
W latach 1888–1890 Anczyc nabył dawne budynki klasztorne zmartwychwstańców na rogu Straszewskiego i Zwierzynieckiej, a około 1900 roku wzniósł własny gmach przy Zwierzynieckiej 2. Zakład zatrudniał wówczas blisko 90 osób, w tym 44 drukarzy, i dysponował własną introligatornią. Właściciel przykładał ogromną wagę do jakości – sprowadzał najlepsze farby, papier kredowy, satynowy, a nawet jedwabny z Chin. Każdy tekst przechodził sześć do ośmiu korekt.
Wacław Anczyc był prekursorem troski o warunki pracy. W 1900 roku jako pierwszy w Galicji skrócił dzień roboczy drukarzy do dziewięciu godzin, wprowadził płatne urlopy i wolne niedziele. Dobrowolnie opłacał 50-procentowy dodatek do składek emerytalnych członków Towarzystwa „Siła”, co zapewniało jego ludziom godziwą przyszłość.
Rodzina i tragiczne losy potomków
W 1892 roku poślubił Walerię Heggenberger, z którą doczekał się syna Władysława (1894–1940) i córki Zofii (1897–?). Syn ukończył polonistykę na UJ, studiował drukarstwo w Lipsku, walczył w wojnie 1920 i kampanii wrześniowej 1939. Zginął w Katyniu. Córka została uznaną malarką po studiach na Akademii Sztuk Pięknych.
Szkoła, która powstała z jego inicjatywy
Najtrwalszym dziedzictwem Wacława Anczyca pozostaje założona przez niego placówka edukacyjna. W 1903 roku zorganizował pierwszy w Krakowie kurs zawodowy dla uczniów drukarń i litografii. Pięć lat później, w 1908 roku, powołał do życia Uzupełniającą Zawodową Szkołę Przemysłową Gremium Stowarzyszenia Drukarzy i Litografów w Krakowie – pierwszą stałą szkołę drukarską na ziemiach polskich. Początkowo mieściła się przy Loretańskiej 16.
Od 1909 do 1935 roku Anczyc kierował Wydziałem Szkolnym, wzbogacał bibliotekę własnymi wydawnictwami, brał udział w egzaminach i uroczystościach. Gdy zdrowie mu na to nie pozwalało, zastępował go syn Władysław. Zespół Szkół Poligraficzno-Medialnych im. Zenona Klemensiewicza z dumą nazywa go swoim ojcem-założycielem i mecenasem.
Człowiek wielu pasji
Anczyc angażował się w dziesiątki inicjatyw: Towarzystwo Miłośników Historii i Zabytków Krakowa, Koło Mieszczańskie, Towarzystwo Muzyczne, Polskie Towarzystwo Tatrzańskie, Towarzystwo Miłośników Książki. Przez lata przewodniczył Gremium Stowarzyszenia Drukarzy i Litografów. Należał do Bractwa Kurkowego – stąd słynna anegdota z 1897 roku, gdy upolował uciekiniera z ogrodu zoologicznego aligatora, którego mieszkańcy Mogiły wzięli za smoka. Wypchany okaz trafił do gabinetu zoologicznego UJ i do dziś można go oglądać w Muzeum Biologicznym przy Ingardena 9.
Znał Modrzejewską, Asnyka, Prusa, Sienkiewicza, przyjaźnił się z Witkiewiczem i Klemensiewiczem – patronem naszej szkoły. Sam pisał artykuły o drukarstwie i kulturze, a za zasługi otrzymał Złoty Krzyż Zasługi, Srebrny Wawrzyn PAL oraz Order Białego Kruka.
Wacław Anczyc odszedł 27 września 1938 roku w wieku 72 lat i spoczął na cmentarzu Rakowickim. Jego życie dowodzi, że z konieczności może wyrosnąć prawdziwe powołanie – a z jednego człowieka i jednej drukarni narodzić się trwała instytucja edukacyjna, jaką jest dzisiejszy Zespół Szkół Poligraficzno-Medialnych im. Zenona Klemensiewicza w Krakowie.
Na podstawie informacji Zespołu Szkół Poligraficzno-Medialnych im. Zenona Klemensiewicza w Krakowie