W erze równouprawnienia i walki z dyskryminacją płciową dyskusje na temat finansowania start-upów w Europie zazwyczaj koncentrują się na barierach dotykających kobiety. Jednak najnowsze dane z raportów Unii Europejskiej, takich jak Gender Gap in Investments (2025) czy She Figures (2025), ujawniają zaskakujący fakt: w niektórych mechanizmach rozdziału funduszy publicznych mężczyźni mogą być de facto dyskryminowani. Chodzi o programy skierowane wyłącznie do kobiet, które tworzą asymetrię w dostępie do kapitału początkowego – zwłaszcza w sektorze deep tech, kluczowym dla innowacji w dziedzinach takich jak sztuczna inteligencja, biotechnologia czy technologie kwantowe.
Zacznijmy od szerszego kontekstu. Według dashboardu Gender Gap in Investments (Dealroom, 2025), w Europie około 80% firm deep tech zakładają zespoły składające się wyłącznie z mężczyzn, które otrzymują niemal 90% finansowania venture capital (VC). Na pierwszy rzut oka wygląda to na dominację mężczyzn. Jednak bliższe spojrzenie na strukturę finansowania, szczególnie publicznego, komplikuje ten obraz. Kobiety tworzą zaledwie 17–21% start-upów deep tech, ale w programach unijnych, takich jak European Innovation Council (EIC), ich udział w przyznanych grantach wzrósł do 30% w 2024 r. (z zaledwie 8% w 2020 r.). Oznacza to, że kobiety otrzymują proporcjonalnie więcej środków niż wynikałoby z ich udziału w rynku – często dzięki dedykowanym inicjatywom.
Kluczowym przykładem jest program Women TechEU, oferujący granty w wysokości 75 tys. euro (bez wymogu udziału własnego) wyłącznie dla kobiet-liderów w deep tech. W 2024 r. program przyjął setki wniosków i sfinansował dziesiątki projektów, całkowicie pomijając męskich założycieli. Podobnie EIC Accelerator (do 2,5 mln euro w grantach plus inwestycje kapitałowe) uwzględnia wskaźniki KPI dotyczące równości płci, co faworyzuje zespoły z udziałem kobiet. Raport She Figures (Komisja Europejska, 2025) podkreśla, że kobiety stanowią tylko 9% wynalazców w UE, ale inicjatywy takie jak Women Leadership Programme czy specjalne nagrody dla kobiet w badaniach i innowacjach (R&I) wprowadzają elementy "pozytywnej dyskryminacji". Jak stwierdziła komisarz Ekaterina Zaharieva: "Talent nie ma płci, ale okazje często tak" – pytanie jednak, czy ta zasada nie działa w obie strony?
W praktyce oznacza to, że kompetentni męscy założyciele start-upów nie mają dostępu do tych ekskluzywnych puli funduszy. Podczas gdy prywatne VC dominują męskie sieci, fundusze publiczne – stanowiące znaczną część wczesnego finansowania deep tech – kształtowane są przez polityki gender mainstreaming. Raport Female Innovation Index 2025 (Female Foundry) wskazuje, że 33% środków VC pozyskanych przez kobiety trafia do deep tech – o 2% więcej niż średnia rynkowa. Sugeruje to, że kobiety "przewyższają" mężczyzn w pozyskiwaniu kapitału w tym sektorze, częściowo dzięki wsparciu publicznemu. Męskie zespoły, zakładające 80% firm, muszą konkurować o pozostałe środki bez dedykowanych programów na wzór "Men TechEU".
Czy to forma dyskryminacji? Krytycy, w tym eksperci z Invest Europe, argumentują, że presja na różnorodność w inwestycjach publicznych (np. poprzez EIC Fund) może prowadzić do pomijania projektów na podstawie płci, a nie ich merytorycznej wartości. W raporcie Gender Investment Gap (2025) czytamy: "Inwestorzy premiują pewnych siebie, niekoniecznie kompetentnych" – jednak polityki UE idą dalej, tworząc bariery dla mężczyzn. W rezultacie Europa marnuje męskie talenty, szczególnie w kapitałochłonnym sektorze deep tech, gdzie rozwój projektów trwa lata i wymaga milionów euro. Straty? Potencjalnie miliardy, jak szacuje indeks GENDEX (EIC, 2025): 198,8 mld euro z powodu dysproporcji płciowych – ale czy tylko tych dotykających kobiety?
Podsumowując, choć w prywatnym rynku venture capital mężczyźni są znacznie bardziej aktywni jako założyciele start-upów (tworząc ok. 80% firm deep tech i zakładając większość VC-backable przedsięwzięć), nikt nie zabrania kobietom zakładania firm ani ubiegania się o finansowanie – wręcz przeciwnie, w ostatnich latach odsetek kobiet wśród founderów rośnie, a ich zespoły często osiągają lepsze wyniki zwrotu z inwestycji.
Natomiast w przydzielaniu publicznych funduszy na start-upy mężczyźni doświadczają systemowej asymetrii poprzez ekskluzywne programy dedykowane wyłącznie kobietom. To nie tylko kwestia sprawiedliwości, ale także konkurencyjności Europy. UE powinna dążyć do neutralnych, merytorycznych kryteriów oceny, by nie marnować żadnego talentu – niezależnie od płci. W przeciwnym razie, w globalnym wyścigu z USA i Chinami, Europa może przegrać przez własne, nadmiernie ukierunkowane polityki.
Na podstawie informacji Komisji Europejskiej